Prace naukowe często kojarzą się z zakurzonymi archiwami i wielostronicowymi tomiszczami, po które sięga tylko wąskie grono specjalistów. Polski archeolog, Wacław Kulczykowski, postanowił przełamać ten stereotyp. Ten młody badacz dokonał prawdziwego przełomu w popularyzacji historii. Przekształcił wyniki swoich badań w gry wideo, które przyciągnęły tysiące użytkowników. O tym, jak jego innowacyjne podejście zburzyło mur między nauką a szeroką publicznością, opowiadamy na igdansk.com.
Naukowiec z pasją do gier wideo
Wacław Kulczykowski urodził się i wychował w Gdyni, w rodzinie o naukowych tradycjach. Jego rodzice przez ponad 20 lat organizowali „Letnie Spotkania z Nauką nad jeziorem Wdzydze”. Można sobie tylko wyobrazić te rodzinne kolacje. Zamiast rozmawiać o programach telewizyjnych, dyskutowano tam o tym, jak ubrać skomplikowaną teorię w metaforę, którą zrozumie każdy. Smykałkę do popularyzacji wiedzy Wacław odziedziczył więc po rodzicach.
Była jednak i druga strona medalu – fascynujący świat chłopca, który godzinami przesiadywał przed komputerem, grając w gry wideo. Kto by pomyślał, że ten czas – w oczach rodziców być może zmarnowany – stanie się później narzędziem do promowania nauki.
Wacław Kulczykowski obronił doktorat z archeologii. Obecnie wykłada na Uniwersytecie Gdańskim. Umiejętnie łączy pracę badawczą z poszukiwaniem nowych, przystępnych sposobów na przybliżenie nauki szerokiemu gronu odbiorców.

Wykopaliska archeologiczne na żywo
W 2015 roku niedaleko Elbląga, w miejscowości Nowe Monasterzysko, grupa studentów archeologii pod kierownictwem Wacława Kulczykowskiego prowadziła badania na terenie dawnego niemieckiego cmentarza. Ich celem było odnalezienie pozostałości kościoła zniszczonego w XVIII wieku. Była to żmudna, powolna praca, której efekty rzadko wychodzą poza ramy akademickich raportów.
Na archeologów czekała mozolna praca w nieco upiornej scenerii, która jednak nie wzbudzała większego zainteresowania opinii publicznej. W przeciwieństwie do wypraw do dżungli czy misji kosmicznych tradycyjne wykopaliska rzadko przyciągają uwagę tłumów.
Szef ekspedycji doszedł do wniosku, że być może archeologia wcale nie jest nudna. Problemem jest to, że nikt nie widzi badaczy w akcji. Naukowiec postanowił przetestować tę hipotezę i zamienił wykopaliska w prawdziwe reality show. Zamontował kamery na drzewach wokół cmentarza i uruchomił transmisję online. Setki okolicznych mieszkańców, uczniów i przypadkowych internautów z całego świata zaczęły z zapartym tchem śledzić postępy prac.
Inicjatywy takie jak projekt „Archeologia Live & Online” nie miały wcześniej miejsca w Polsce. Wykładowca Uniwersytetu Gdańskiego udowodnił, że archeologia może zafascynować ludzi, którzy na co dzień nie mają z nią nic wspólnego. Dla Kulczykowskiego to wciąż było jednak za mało. Namówił więc swojego przyjaciela programistę na pójście o krok dalej – stworzenie gry komputerowej „Excavate!”. Nie była to kolejna wymyślona hollywoodzka produkcja w stylu Indiany Jonesa, lecz surowa rzeczywistość. Gracz stawał na czele zespołu studentów i miał zaledwie dwa tygodnie na przebadanie stanowiska archeologicznego. Gra nie zawierała żadnej fikcji stworzonej wyłącznie dla efektu. Mistrzowsko podana wiedza naukowa okazała się na tyle magnetyzująca, że w „Excavate!” zagrało aż pół miliona osób.

Gra wideo na podstawie rozprawy doktorskiej
Ile osób zazwyczaj czyta rozprawę doktorską? Sam autor, jego promotor i, jeśli ma szczęście, kilku kolegów po fachu. Przyciągnięcie uwagi milionów ludzi do pracy naukowej wydaje się zadaniem niemożliwym. Ale nie dla Wacława Kulczykowskiego.
Rozprawa doktorska polskiego naukowca była poświęcona historii zaopatrzenia w wodę miasta Grudziądz. Kulczykowski spędził lata na mrówczej pracy:
- ślęczeniu w archiwach;
- analizowaniu średniowiecznych planów;
- pisaniu setek stron tekstu o tym, jak ewoluował system wodociągowy od XIII do XIX wieku.
Większość badaczy na tym by poprzestała, ale Kulczykowski poszedł nieszablonową drogą – przekształcił swoją dysertację w strategiczną grę wideo „Waterworks!”.
W grze użytkownik wciela się w głównego inżyniera. Jego zadaniem jest niedopuszczenie do tego, by miasto na przestrzeni wieków upadło z powodu braku wody lub fatalnych warunków sanitarnych. Gracz musi układać rury, budować stacje pomp i nieustannie dostosowywać system do realiów kolejnych epok historycznych.

Najciekawsze jest to, że gra faktycznie zaciera granicę między rozrywką a nauką. Wszystkie decyzje, technologie i budowle, z którymi użytkownik ma do czynienia w grze, nie są wymysłem twórców. Zostały one odtworzone na podstawie autentycznych źródeł historycznych i materiałów Kulczykowskiego. Każdy element ma solidne podstawy naukowe, dzięki czemu rozgrywka stanowi swego rodzaju rekonstrukcję przeszłości.
Zanurzając się w misję ratowania miasta, gracze nawet nie zauważają, kiedy przyswajają skomplikowaną wiedzę. To, co zwykle podaje się w formie suchego akademickiego tekstu, tutaj zaprezentowano poprzez działanie, dokonywanie wyborów i ponoszenie ich konsekwencji. W ten sposób materiał z rozprawy doktorskiej przyswaja się o wiele głębiej niż podczas tradycyjnej nauki.
Odważny eksperyment Wacława Kulczykowskiego okazał się ogromnym sukcesem. Gra błyskawicznie zyskała popularność, wykraczając daleko poza wąskie grono odbiorców akademickich.
Kulczykowski stał się jednym z nielicznych naukowców, których praca badawcza wzbudziła tak wielkie zainteresowanie szerokiej publiczności. W rozmowie z dziennikarzami archeolog przyznał z uśmiechem:
„Lubię chwalić się tym, że w mój doktorat zagrały dwa miliony ludzi”.

Modernizacja procesu edukacji
Kulczykowski nie ograniczył się jednak wyłącznie do badań naukowych. Podjął się znacznie ambitniejszego zadania – wdrożenia nowoczesnych metod do systemu edukacji. Efektem jego starań w tym kierunku były innowacje na Uniwersytecie Gdańskim, gdzie badacz stanął na czele modułu „Projektowanie gier historycznych” i został współtwórcą nowego kierunku studiów – „Historia w przestrzeni medialnej”.
Nazwy jego autorskich zajęć przypominają raczej agendę nowoczesnej konferencji medialnej niż klasyczny plan na wydziale historycznym. Zamiast przedmiotów o nużących tytułach, studenci uczęszczają na „Historię w grach”, „Grywalizację w edukacji”, „Popularyzację wiedzy naukowej w internecie” oraz uczą się obsługi współczesnych, cyfrowych narzędzi komunikacji.
Główna zasada jego nauczania to brak bezmyślnego wkuwania. Kulczykowski uczy studentów myślenia kategoriami produktu medialnego. Trenują oni przekształcanie wiedzy naukowej w formaty, z którymi interakcja będzie sprawiać szerokiej publiczności czystą przyjemność.
Od 2010 roku badacz jest jednym z głównych motorów napędowych edukacji nieformalnej. Jego poligonem doświadczalnym są już nie tylko sale wykładowe, ale także kawiarnie, puby, a nawet miejskie ulice.
Wacław Kulczykowski regularnie organizuje otwarte warsztaty, interaktywne gry miejskie, festiwale naukowe i debaty. W jego systemie wartości wychodzenie z nauką do ludzi to nie narzędzie do osobistego PR-u czy sposób na dodatkowy zarobek. Badacz uważa, że popularyzacja wiedzy to bezpośredni obowiązek każdego współczesnego naukowca, któremu zależy na tym, by wyniki jego pracy służyły społeczeństwu, a nie tylko kurzyły się na półkach uniwersyteckich bibliotek.

Wacław Kulczykowski to człowiek, który pragnie uczynić naukę częścią popkultury. Przekształcając własne badania w interaktywne gry wideo, zburzył barierę między zawiłą nauką historyczną a zwykłym odbiorcą. Jego podejście jest najlepszym dowodem na to, że wiedza – o ile poda się ją w atrakcyjnej formie – staje się fascynującym sposobem na poznawanie świata.