8 lutego 2026

Kat-lekarz i leki na bazie wódki: na co chorowali i як leczyli się mieszkańcy dawnego Gdańska

Related

Lekarka związana z Gdańskiem: Urszula Mroczkiewicz

Gdańsk jest miastem, w którym urodziło się wiele osób...

Rozwój stomatologii w Gdańsku

Gdańsk, jako jedno z najstarszych miast w Polsce, może...

Kat-lekarz i leki na bazie wódki: na co chorowali i як leczyli się mieszkańcy dawnego Gdańska

Kiedy mieszkaniec dawnego Gdańska złamał rękę, nie szukał lekarza....

Wniosła ogromny wkład w medycynę Trójmiasta: historia Jadwigi Titz-Kosko

Tożsamość miasta tworzą nie tylko wielkie inwestycje czy przełomowe...

Share

Kiedy mieszkaniec dawnego Gdańska złamał rękę, nie szukał lekarza. Udawał się do kata, który z powodzeniem łączył rzemiosło egzekutora z praktyką medyczną. To, co dziś brzmi makabrycznie i niedorzecznie, przed wiekami było absolutną normą. Medycyna w dawnym Gdańsku stanowiła osobliwą mieszankę nauki, przesądów i surowego doświadczenia, pisze portal igdansk.com. Okłady, ludowe mikstury i przeróżne nalewki sprzedawano tu na każdym kroku – miały być panaceum na wszystko, włącznie ze złym humorem, zwłaszcza że wiele z nich bazowało na mocnym alkoholu. Na co chorowali gdańszczanie i jakimi dziwnymi metodami próbowano ich ratować?

Uzdrowiciele bez dyplomu

Ulice Gdańska w XVI i XVII wieku tętniły życiem, ale i roiły się od „cudotwórców”, którzy w rzeczywistości byli zwykłymi oszustami. Ich tupet i umiejętność zachwalania maści, plastrów czy syropów na każdą możliwą przypadłość potrafiły przekonać niemal każdego. Nic dziwnego, że zdesperowani mieszczanie często powierzali im swoje zdrowie.

Wykształceni lekarze byli w Gdańsku rzadkością, a ich usługi kosztowały fortunę, na którą stać było jedynie najbogatszych. Przeciętny gdańszczanin szukał więc pomocy u cyrulika (chirurga). Choć nie posiadał on wykształcenia uniwersyteckiego, uczył się fachu u boku swojego mistrza. Ówcześni chirurdzy przez kilka lat zgłębiali praktykę: opatrywali rany, wyrywali zęby i… strzygli brody. Łączenie tak odległych profesji było w siedemnastowiecznym Gdańsku codziennością.

Niski poziom medycyny nie wynikał jednak wyłącznie z braku wykształcenia kadr. Ówczesne społeczeństwo, zwłaszcza jego uboższe warstwy, głęboko wierzyło, że choroba jest karą za grzechy. W związku z tym leczenie nierzadko przypominało rytuały oczyszczenia, mające na celu wybłaganie przebaczenia u sił wyższych.

Gdańszczanie chętnie korzystali też z rad znachorek. Te aplikowały pacjentom mikstury z miażdżonych kopyt łosia, żabich oczu, krowiego łajna czy trujących jagód. Trudno ocenić, ilu pacjentów przeżyło taką terapię, ale popyt na usługi znachorskie utrzymywał się przez bardzo długi czas.

Władze miasta próbowały uporządkować ten chaos. W 1530 roku powołano urząd fizyka miejskiego. Był to lekarz opłacany z kasy miasta, którego zadaniem był nadzór nad opieką zdrowotną. Miał on kontrolować pracę innych medyków i zarządzać walką z epidemiami dżumy, które regularnie dziesiątkowały ludność. W rzeczywistości jednak fizyk miał znikomy wpływ na to, czym i u kogo leczył się statystyczny mieszkaniec Gdańska.

Apteki i szpitale dawnego Gdańska

W dawnym Gdańsku nie brakowało aptek – zarówno prywatnych, jak i miejskich. Nie przekładało się to jednak na poprawę zdrowia publicznego, gdyż farmacja raczkowała. Leki sporządzano głównie na bazie ziół, wina, octu, miodu i wódki. Na ból oferowano na przykład plaster „Łaska Boża” – mieszankę ziół, sosnowej żywicy, kadzidła, terpentyny i wina.

Marzeniem każdego gdańszczanina było… nie chorować. Wizyta w szpitalu była ostatecznością. Choć działały placówki takie jak szpital św. Ducha, św. Elżbiety czy św. Jakuba, nie przypominały one dzisiejszych klinik. Nie było tam oddziałów ratunkowych ani specjalistycznego leczenia. Ówczesne szpitale pełniły raczej funkcję przytułków dla starców oraz osób obłożnie chorych, które nie mogły liczyć na opiekę rodziny.

Problemy zdrowotne Gdańska były typowe dla ówczesnej Europy: ogromna śmiertelność noworodków, brak podstawowej higieny oraz fatalne odżywianie. Największą trwogę budziła jednak dżuma, wobec której ówczesna medycyna była całkowicie bezsilna. Kronikarze odnotowali, że podczas epidemii w 1602 roku „czarna śmierć” zabrała w Gdańsku około osiemnastu tysięcy istnień.

....... . Copyright © Partial use of materials is allowed in the presence of a hyperlink to us.